Ohayo...!!! Witam...!!!

Hej...;) Oto nowo powstały blog o tematyce SasuHina...Mam nadzieje, że umieszczone tutaj opowiadanie, zostanie pozytywnie rozpatrzone...;)
Serdecznie chciałabym także zachęcić do oglądania filmików, których jestem autorem, oraz do zaglądania w witrynę Youtube.com i oceniania moich prac.(mój nick: kuroinekoxD)
Moje opowiadania będą się pojawiać w każdy piątek( ewentualnie sobote rano...) , chyba, że pojawi się we mnie ogromne natchnienie, to będę dodawać wcześniej...;)
Z upływem czasu, mam zamiar dodać zdjęcia, filmiki itp.
Dlatego prosiłabym o cierpliwość i wyrozumiałość....;D
A więc zapraszam do czytania... i komentowania...;)


Kontakt ze mną:
gg: 13869849
e-mail: kuroinekoxp@o2.pl
(Proszę pisać na e-mail, bo na gg jestem bardzo rzadko ;D)

13 styczeń 2012

ODCINEK 82 Magia klątwa a może przeznaczenie? Cz.9''



Sasuke siedział w niedużym holu służącym shinobim jak i medykom za wejście do wielkiego namiotu. Światło wciąż było przyćmione, jakby niektórzy z przechodzących tu ludzi nie przepadali za nadmiernym oświetleniem. I tu wielka niespodzianka, nie było krzeseł, a siedzenie na podłodze trochę go już zmęczyło. Naprzeciw niego siedział Kakashi oraz Naruto.
Shinobi z opaską na oku złożył luźno dłoń na jednym kolanie a w drugiej trzymał swoją ulubioną książkę. Miał zamknięte oczy. Naruto zwinął się w kłębek na podłodze i zasnął. Na lewej stronie jego twarzy rozkwitały ciemnopurpurowe i krwiście czerwone, okropnie wyglądające stłuczenia. Owinął się szarym kocem otrzymanym od pielęgniarzy.
Kakashi otworzył oczy, jakby wyczuł, że Sasuke się mu przygląda. Spojrzeli na Siebie. Wzrok miał beznamiętny. Przez chwile patrzyli na Siebie bez słowa
-Ty coś wiesz.
Skinął głową. Uśmiechnął się.
-Naprawdę chcesz wiedzieć?



Sasuke zamyślił się. Wciąż martwił się o Hinate. Nie widział jej od dłuższego czasu. Na jego prośbę Sakura zabrała ją do namiotu i od tamtej chwili ich nie widział. Ale wierzył w Sakurę. W jej umiejętności. Chciał wierzyć. Nie miał zbyt wielkiego wyboru.
-Jasne. Tak się składa, że obecnie nie mam nic lepszego do roboty.
Spojrzał w głąb przepełnionego ciszą korytarza.
-Święta racja.
Kakashi oparł się wygodnie o ścianę, jakby szukał najwygodniejszego miejsca dla swoich pleców. Zmarszczył brwi. To wszystko, co mógł zrobić dla wygody.
-Ta Kobieta należała do sekty. Zależy im na rzadkiej krwi. Takiej jak twoja. - oświadczył jakby to wszystko tłumaczyło.
Niestety, Sasuke to nie wystarczyło.
-No i co z tego?- spytał.
-Widzisz ta sekta potrzebuje krwi Kekkei Genkai ponieważ używają zakazanych technik. Technik których zapomniano dawno temu. Ale one nie są zabójcze tylko dla ofiar. Ale także dla tych co tych technik używają. Po pewnym czasie popadają w obłęd. Później umierają w męczarniach. Wiem, że Ta Kobieta z którą walczyliśmy to płotka. Pionek, który nawet nie wiedział z czym ma do czynienia. To grubsza sprawa. Ta sekta… nie podoba mi się to.
Spojrzeli oboje w lewo. Między nimi stanęła Sakura trzymając w rękach zabandażowanego kota. Zwróciła się do Sasuke oddając mu zawiniątko.
-Zrobiłam co w mojej mocy. Reszta zależy od Ciebie… Sasuke-kun.
Chłopak uśmiechnął się i przytulił delikatnie zwierze.
-Dziękuje. Sakura.

*********************
I wrócili do Konohy. Sasuke miał po dziurki w nosie tej misji. Mimo problemów pojawiły się kolejne. ,,Przynajmniej Hinata się ocknęła…’’ pomyślał i podrapał za uchem, siedzącego na jego ramionach, kota.
Wszedł do swojej posiadłości. Zagotował wodę i zrobił aromatyczną herbatę. Kotu podał mleko.
-I co dalej, Hinata?- zapytał siedzącego obok niego na werandzie kota. Powiał chłodny wiatr rozwiewając mu włosy. Ciepłe promienie słońca przebijały się przez rosnącą niedaleko wiśnie
-Achhh…-chłopak przeciągnął się leniwie. Kot zrobił to samo a następnie otarł o niego głową. Chłopak podniósł go nad swoją twarzą i dotknął nosem.
Hinata
Kot spojrzał na niego z zaciekawieniem.
-Jeżeli Ci powiem…
Zawahał się,
-Jeżeli Ci powiem …że Cie kocham, zostaniesz ze mną na zawsze?
Na zachodzie słońce rzucało ostatnie krwawe odblaski, przywodzące na myśl żar dogasającego ogniska. Niebo zaczęło ciemnieć, jakby rozlewał się po nim atrament.
Chłopak zamknął oczy i uśmiechnął się. Lecz nie był to szczęśliwy uśmiech. Był pełen smutku ,goryczy.
-Sasuke?
Chłopak otworzył szeroko oczy i spojrzał na kota.
,,To nie może być pomyłka. Jestem pewien. To był głos Hinaty!!! ‘’
-Ty… mówisz?- zapytał niepewnie wpatrując się w zwierze.
-Oczywiście że mówię, Głuptasie …Dlaczego miałabym tego nie umieć?
Ktoś nagle nachylił się nad nim. Długie granatowe włosy połaskotały go po policzku. Zmrużył oczy i przyjrzał się dokładniej. Zobaczył nad Sobą Hinatę która przyglądała mu się z zaciekawieniem. Otworzył usta ze zdziwienia. Raz po raz patrzył na Hinate , to na kota, którego cały czas trzymał w rękach.
-Hi..nata?- zapytał niepewnie.
-Tak. To Ja.
Dziewczyna uśmiechnęła się i spojrzała na zwierze. Wzięła je na ręce i usiadła obok chłopaka.
-To kotka prawda? Sasuke, nie wiedziałam że lubisz zwierzęta...
Pogłaskała go a kot zamruczał zadowolony.
-Słyszałam, że dostałeś niespodziewaną misję…
Spojrzała na niego.
- Widzę że jesteś ranny…
Wyciągnęła rękę i dotknęła jego zabandażowanego ramienia. On chwycił za nią i nie patrząc na dziewczynę zapytał:
-Co się stało z Twoją… klątwą?
-Eee? Masz na myśli kocie uszy? I ogon? Znikły nad ranem. Nie chciałam cie budzić wiec zostawiłam Ci kartkę…
Po wymówieniu ostatniego zdania dziewczyna zarumieniła się. Chłopak oparł swoją głowę o drugą rękę i uśmiechnął się a potem zaczął chichotać.
-Sasuke?
Przekręcił się lekko, aby na nią spojrzeć. Po chwili przysunął się do niej bliżej i uśmiechnął się, ale coś w jego oczach i postawie zdradzało niezwykłą powagę. Płynnym ruchem podniósł dłoń i skierował w jej stronę. Przesunął wskazującym palcem po jej prawym policzku. Nachylił się w jej stronę jakby chciał ją pocałować. Dziewczyna oparła dłonie o jego pierś, aby do tego nie dopuścić. Skórę miał twardą i gładką, choć czuła ja tylko przez cienki materiał koszuli.
-Ach…Kot… -szepnęła Hinata, gdy zwierze odskoczyło od nich i usiadło kawałek dalej. Spojrzała w jego oczy, granatowe, ciemne jak nocne niebo, z odległości kilku centymetrów.
-Hinata…- znowu się zbliżył, jego wargi nieomal dotknęły jej ust.-Nie skrzywdzę Cię...-Wyszeptał te słowa wprost do jej ust, były jak delikatne tchnienie.
Jego wargi musnęły wargi Hinaty , a potem wpiły się w nie mocniej. Pocałunek przeniósł się z ust na policzek. Wargi miał miękkie jak jedwab, delikatne jak płatki nagietka i gorące jak promienie słońca w południe. Przesuwały się po skórze, aż po szyję.
-Sasuke?
-Myślałem, że Cię już nigdy nie zobaczę…
Jego język ,gorący i wilgotny, musnął jej skórę.
-Po…poczekaj…- Dziewczyna naparła na niego. Poczuła pod dłońmi , jak bije jego serce. Uniosła ręce do jego szyi.
Nachylił się nad nią, ich usta niemal się zetknęły.
-Jeden pocałunek.
Wargi miał miękkie, delikatne. Poczuła na twarzy dotyk jego włosów. Uśmiechnął się gdy ich usta były jeszcze połączone.

***********************
-Doooobrze!- krzyknęła Sakura klepiąc się po twarzy. W ręce trzymała siatkę pomidorów.
,,Pod pretekstem sprawdzenia stanu kota, będę mogła go odwiedzić w domu!..’’ –pomyślała, uśmiechając się zwycięsko.
-Czyżbym miała dzisiaj szczęśliwy dzień? –uśmiechnęła się i szczęśliwa ruszyła w kierunku domu Uchihy.
Zamarła, stojąc kilka metrów przed główną bramą jego posiadłości. Nie spodziewała się, że mogłaby ujrzeć coś takiego. Jej ciało odmówiło posłuszeństwa. Nie chciało poruszyć się nawet o krok. I wtedy zrozumiała. W tym momencie jej nieodwzajemniona miłość stał się faktem. Rozumiała to, lecz jej serce nie potrafiło się z tym pogodzić.
-To… niemożliwe… -szepnęła. Poczuła jak w jej oczach zbierają się łzy.
Odwróciła się i wbiegła w najbliższą boczną uliczkę. Stanęła, poczym uklękła na ziemi chowając twarz w dłoniach. Z jej oczu popłynęło morze łez.
-To boli… -szepnęła.
-To tak bardzo boli…
Słońce tonęło w karmazynowej smudze jak w świeżej, krwawiącej ranie. Na zachodzie zbierały się purpurowe chmury. Wiał silny wiatr, niosący za sobą zapach deszczu…







A tak apropo tej notki...to była ona cholernie pechowa! Dwa razy musiałam ją pisać od nowa. Z trudem powstrzymałam się od mordu na moim laptopie...;D



A teraz kilka ogłoszeń parafialnych...


Ostatnio się zmobilizowałam i przeczytałam większość komentarzy (których jest prawie 500 ) i muszę Wam przyznać, że byłam dzięki nim cholernie szczęśliwa! Dziękuje za wszystkie ciepłe słowa. Naprawde mobilizują mnie do dalszego pisania.


Druga sprawa. W niektórych komentarzach były linki do waszych blogów. Dodałam kilka z nich na swoją stronę. Jeśli o kimś zapomniałam to przepraszam ;p i napiszcie mi adresy to na 100% dodam.


A po trzecie. Jak macie do mnie jakąś sprawę to piszcie na e-mail, bo Ja naprawdę rzadko używam gg. Jakoś tak nie mam weny aby Je w ogóle włączyć. o.O


A no i pochwale się Wam, że nauczyłam Mojego kota sztuczki siad...;p To tak na marginesie.


No nic. Nie przynudzam. Pozdrawiam i Dziękuje. Dzięki Wam mam dla kogo pisać bloga! :*



PS: A tak przy okazji. Nie spodziewaliście się, że tym kotem nie jest Hinata, prawda? ;D