Ohayo!!! Witam!!!

Hej...;) Oto nowo (Że co?! Ten blog już kilka lat funkcjonuje xD) powstały blog o tematyce SasuHina. Mam nadzieje, że umieszczone tutaj opowiadanie, zostanie pozytywnie rozpatrzone;)
Serdecznie chciałabym także zachęcić do oglądania filmików, których jestem autorem, oraz do zaglądania w witrynę Youtube.com i oceniania moich prac.(mój nick: KuroinekoReaktywacja )
Moje opowiadania pojawiają się w różnych odstępach czasu , no chyba, że pojawia się we mnie ogromne natchnienie, to wtedy dodaję dużo naraz .
Z upływem czasu, mam zamiar dodać zdjęcia, filmiki itp.
Dlatego prosiłabym o cierpliwość i wyrozumiałość.
A więc zapraszam do czytania... i komentowania ;)


Kontakt ze mną:
e-mail: kuroinekoxp@o2.pl
(Proszę pisać na e-mail, ewentualnie w komentarzach ;D)

07 czerwca 2013

Odcinek 136 ,,Posłaniec’’



Lojalnie ostrzegam,że ten rozdział jest jakiś taki nudny jak flaki z olejem. Nie wiem, myślałam,że będzie wyglądam inaczej ale mam nadzieję,że jakoś go przełkniecie w oczekiwaniu na kolejną notkę;)


Ponownie ruszyli w drogę. Wczorajszy marsz dawał się im we znaki, przemierzyli kawał trasy, jednak wszyscy byli w pozytywnych nastrojach. O dziwo droga mijała im strasznie spokojnie. Nie padało, droga była bez wybojów a nawet nikt nie narzekał aby robić ciągłe przerwy i postoje.Hinata przykukała nawet jedną parę która dała się ponieść miłości w niedalekich krzakach. Odwróciła wzrok zażenowana, myśląc czy ludzie są tak zdesperowani czy po prostu nie posiadają nawet krzty wstydu.
-Żyją chwilą.-stwierdził Haji jakby czytał jej w myślach.
-Dlaczego cały czas za mną łazisz?-zapytała, czując że odpowiedz będzie bezsensowna. Nie myliła się.
-Bo mi się nudzi. Zresztą, pilnuję abyś pogadała z Tomoko. Obiecałaś.
-Ale marudzisz. Dlaczego sam nie możesz z nią porozmawiać? Czyżby wielkiemu Hajiemu, pogromcy kobiecych serc, zabrakło języka w gębie.
Spojrzał na nią z ukosa.
-Nie o to chodzi. Tomoko mnie wkurza. Znowu się z nią pokłócę.
Odpowiedź zbiła ją z tropu.
-W ogóle Cię nie rozumiem. To Ty w końcu ją kochasz czy nienawidzisz?
Zastanowił się przez chwilę.
-Nie wiem.
-Jak możesz nie wiedzieć?
-No nie wiem, tak po prostu. Ale żeś się uczepiła, pogadaj z nią i tyle. Więcej wiedzieć nie musisz.
-Dobra, dobra.
Przytaknęła, zakańczając rozmowę. Zwątpiła w to, że otrzyma jakiekolwiek wyjaśnienia a im mniej wiedziała tym było chyba lepiej. Rozglądnęła się naokoło wyszukując dziewczyny w tłumie maszerujących ludzi. Haji szedł w milczeniu obok.
-Widzisz ją gdzieś?-zapytała po chwili poszukiwań.
Zaprzeczył, wyostrzając wzrok.
-Jak ją spotkam nie omieszkam rzucić na Twój temat pozytywnego słowa.
-Dobrze. Tylko nie przesadź. Ta Baba jest bystra. Domyśli się, ze jest coś kręcisz.
-Oczywiście, oczywiście.
-A apropo naszej poprzedniej rozmowy, jak nazywa się ta mała paskuda która się za Wami szwenda?
-Hm? Rouxe? Masz go na myśli?
-Tak. Demona.
-On.-Hinata przerwała na chwilę.- Nie wiem co słyszałeś, ale on nie jest zły.
-Jasne. Zmienisz zdanie jak wyrwie Ci serce z piersi.
-Nie bądź pesymistą. Wierzę, że mnie później za to przeprosi.
-O! Widzę czarny humor się włączył.
-Bo gadasz bez sensu. Naprawdę można na nim polegać.
-Gadałem z nim wcześniej. Jest trochę dziwny. Cały czas namawia mnie, abym się przedstawiał Zabójcze oko.Może to ze względu na kosę? Opaskę na oczy? Ja namawiam go na wyskoczenie przez okno.
-Myślę, ze byście się dogadali.-stwierdziła, chowając ręce do kieszeni.
-Oboje jesteście nieźle porypani.
Nie skomentował, za to rozglądnął się uważnie. Hinata odniosła wrażenie, że jej nie słuchał.
-Tam.
Wskazał palcem na powóz kawałek dalej.
-Tomoko tam jest.
-Co ty psem jesteś? Wyczułeś ją czy jak? Gdzie Ty ją widzisz?
Popchnął ją lekko, wyganiając w tamtą stronę.
-Idź i nie marudź.
Westchnęła, wpadając wprost w tłum ludzi. W głowie obiecała Sobie, ze kiedyś mu za to odpłaci. O tak, da mu jeszcze w kość. Przedarła się, stając na pustej drodze kawałek dalej. Podeszła do powozu, przechodząc go naokoło.
-No i gdzie niby?-stwierdziła pod nosem, idąc naokoło jeszcze raz.
-Co Ty tak się kręcisz?
Podniosła głowę, słysząc głos chłopaka nad głową.Siedział w powozie. Wystawił głowę w okienku patrząc na nią z zaciekawieniem.
-Szukam Tomoko, widziałeś ją?-zapytała, Sasuke zaprzeczył.
-Właściwie to nie. Nie widziałem jej od rana.
Oparł się na łokciu, myśląc.
-A po co Ci ona?
-Właściwie to po nic. Chciałam z nią pogadać.
-Widziałem, jak rozmawiałaś z Hajim...
Dodał jakby od niechcenia, jednak dziewczyna wyczuł w jego głosie jakiś podejrzany ton.
-Rozmawiałam. No i co z tego?
-Nie uważasz, ze on jest trochę...dziwny?-dodał po chwili jakby szukał odpowiedniego słowa.
-Tak. Trochę jest. Ale w gruncie rzeczy to dobry chłopak.
-Oczywiście.-machnął ręką.- Haji z pewnością ma swoje zalety. Z pewnością ma również doskonały powód żeby je ukrywać przed światem.
-Nie lubisz go, co?-bardziej stwierdziła niż zapytała.Chłopak oparł głowę na drugiej ręce.
-Nie znoszę.
-Czemu?
-Bo spędzasz z nim za dużo czasu.-Odparł bez zastanowienia, nie odrywając od niej wzroku.
-Ty...robisz to specjalnie!-Wrzasnęła, wskazując na niego palcem.-Cały czas próbujesz mnie zawstydzić. Doprowadza mnie to do szału.
Uśmiechnął się widząc jej czerwone policzki.
-Zakochałaś się w końcu we mnie?
-Jesteś okropny!
Tupnęła nogą odwracając się w drugą stronę.Zaśmiał się widząc jak odchodzi zawstydzona. Wszedł z powrotem do powozu, siadając wygodnie.
-Lubisz ją dręczyć, nieprawdaż?
Matsume nie wyglądał na zaskoczonego. Siedział na przeciw, przeglądając jakieś papiery.
-Wygląda wtedy uroczo.-odparł, przechylając głowę na bok.- Ale nie o tym chciałem rozmawiać.-skierował swój wzrok ponownie na Matsume.
-A więc słucham. Podobno masz dla mnie jakieś ciekawe wieści.
Oparł się o miękkie oparcie, krzyżując ręce na piersi.
-Dawaj.
Chłopak omiótł go wzrokiem, następnie skierował oczy na swoje dłonie. Złączył je razem, otwierają i zamykając co jakiś czas.
-Rozmawiałem rano z Sakurą. Mam pewne obawy, że podczas tej misji mam szanse na spotkanie z moim bratem. Nie dbam o to, czy wiesz co stało się z moim klanem, jednak mam do Ciebie osobistą prośbę.
-Słucham.
Matsume doskonale wiedział co stało się z klanem Uchiha. Czytał raporty, notatki na temat tego zajścia. Na początku nie potrafił w to uwierzyć. Gdyby on przeżył coś takiego nie byłby chyba w stanie funkcjonować normalnie. Jednak przed nim siedział żywy egzemplarz tego, że można po takich przeżyciu wyjść na ludzi.
-Obiecaj mi, że będziesz trzymał Hinatę z daleka od niego.-dodał grobowym tonem, nie odrywając wzroku od swoich dłoni.
-Nie jestem pewien, jak zachowam się gdy dojdzie do naszego spotkania. Mogę nie być Sobą. Wpaść w szał. Nie kontroluje Siebie. W środku cały czas jestem tym pełnym nienawiści gówniarzem, który nie potrafi uporać się z przeszłością. Nie pozwól, aby mnie takiego zobaczyła.
Matsume milczał. Nie spodziewał się, że Sasuke w głębi duszy jest tak słaby psychicznie. Miał go zawsze za twardziela, człowieka wręcz bez jakiś głębszych uczuć, maszynę do zabijania. A on jednak posiada serce. Krwawiące dawnymi ranami.
-Nie boisz się, że mogę wykorzystać to dla Swojej korzyści?
-Zaryzykuję.
Kąciki jego ust ledwo drgnęły.Powóz posuwał się szybko po drodze. Sunęli gładko, nie czuli żadnych nierówności czy dziur. 
-Zawsze odnosiłem wrażenie, że jesteś cholernie ponury.
Stwierdził Matsume, widząc jego kamienną twarz.
-To samo powiedziałeś Hinacie jak zawitałeś do naszej wioski.
-Ach, racja.
-Nie jestem ponury.
Matsume zaśmiał się.
-Nie mów, że cały czas o tym myślałeś.
-Bo to nieprawda. Jestem osobą o pogodnym uosobieniu.
-Kochany i mówisz mi to po tym, co przed chwilą usłyszałem? Nawet uczestnicy pogrzebu są bardziej weseli od Ciebie.
-Niemożliwe.-Wyprostował się,opierając plecami o podparcie.
-O? Czyżby? W takim układzie pogrzeby mojej rodziny muszą się różnić od Waszych.
-Bawicie się?
-Nie, skąd. Jedynie alkohol leje się strumieniami.Mimo straty członka rodziny, z reguły jest dosyć wesoło.Raz pamiętam jak cioteczka wypiła kieliszek za dużo czerwonego wina.Na oczach wszystkich rozebrała się do naga, wybiegła na ulice i skacząc jak rusałka śpiewała hymn narodowy.Na samą myśl łza się w oku kręci.
Sasuke nie skomentował.
-Ach, chyba zboczyłem z tematu.O czym rozmawialiśmy?
-Nieważne. Zapomnij.Mam nauczkę, aby więcej z Tobą nie rozmawiać.
Wstał, wychodząc z powozu.
-Zajmę się nią.-rzucił Matsume, gdy chłopak zamykał drzwi.
-Wiem.Dzięki.
Zeskoczył z powozu, ruszając wolnym marszem przed Siebie.

******************************************

Hinata cofnęła się kawałek dalej, znowu przedzierając się przez tłum ludzi. Odetchnęła głęboko, patrząc ze złością na Hajiego.
-Kiedyś Ci za wszystko odpłacę z nawiązką!
Spojrzał na nią zaskoczony, po czym uśmiechnął się chytrze.
-Akurat.
-Nie śmiej się. Jestem absolutnie poważna!
-Tak, tak.
Przywaliła mu pięścią w ramię, jednak chłopak nie przestawał chichotać.Uderzyła w drugie, jednak i tak nie przyniosło to zamierzonego skutku. 
-Oj, Zabijako, co się tak z tyłu wleczecie jak jakieś wyrzutki?
Barczysty mężczyzna zaszedł ich z boku.Objąwszy ramieniem Hinatę, rzucił butelkę w stronę Hajiego.
-Może Wam paliwa zabrakło, hę?
Haji uśmiechnął się zadowolony.
-No i jak mam Cię nie kochać,Bussho? Ty normalnie czytasz w moich myślach.
Mężczyzna pogładził delikatnie swoje wąsy, po czym zaklął zamaszyście.
-Co to? Wyznanie miłosne? Nie jesteś w moim typie.
Zarechotał głośno, wyrywając butelkę z ust Hajiego.
-I dzięki Bogu.
Haji wytarł wilgotne usta, patrząc z politowaniem na Hyuugę. Poruszała się jak tyczka, z przewieszonym przez jej ramię Bussho.Chyba zrobiło mu się jej żal, gdyż zwrócił się do mężczyzny tymi słowami.
-Daj jej odetchnąć, nie jesteś lekki jak piórko, jeszcze ją połamiesz.
Wskazał palcem a Bussho zaśmiał się głośno.
-Dobra, dobra zrozumiałem aluzję. 
Odsunął się, wytrzepując jej ramię.
-Mam nadzieję, że Panienka zła nie jest?
-N-Nie!-odpowiedziała szybko niemal krzycząc.- Znaczy...Bardzo lubię Wasze towarzystwo, jesteście bardzo mili!-Dodała, czując że oblewa ją rumieniec.
-Cholera!-Poklepał ją po plecach.- Szkoda, że nie jesteś z 10 lat starsza, bo uwierz bym Cię...
-Yhym.
Chrząknięcie Mayumi przerwało jego wypowiedź. Pojawiła się jak zwykle z nosem w jakiś papierach.
-No proszę bardzo, toż to nasza mała Harcereczka. A gdzie zgubiłaś Matsume, myślałem że jesteście zrośnięci, nigdzie się bez niego nie ruszasz.-rzekł Bussho, uśmiechając się złośliwie.
-Skoro musisz byś tak blisko mnie, Bussho, radzę Ci odwrócić głowę.-odparła, nie podnosząc wzroku znad papierów.
-Ależ o co chodzi? Czyżbyś nie lubiła towarzystwa mężczyzn?
-Chodzi o Twoje wyziewy, człowieku. O chmurę plugawego smrodu który wydobywa się z Twojej paszczęki. 
Zarechotał.
-Racja. Punkt dla Ciebie Wiedźmo.
-Znacie się?-zapytała Hinata, wtrącając się do rozmowy.Spojrzeli na nią zdziwieni.
-No ba. Jesteśmy z tej samej organizacji. Pracuje z nią, od kiedy sięgała mi do pasa.
Bussho wskazał na dziewczynę, po czym dodał.
-To jej pierwsza tak ważna misja, więc Harcereczka przykłada się do niej najlepiej jak potrafi.
-Bussho.-Szepnęła patrząc na niego z ukosa. Hinata zauważyła,że lekko się zarumieniła.
-Pamiętam jak nasz Szef ją przytargał do naszej siedziby.-Zarechotał.-Była taka chuda i licha,że wziąłem ją za pół martwą, jednak spójrz teraz, jest numerem jeden zaraz po Szefie.-Dodał z dumą, klepiąc po jej ramieniu.
-Bussho starczy, zapewne nie interesują ich stare dzieje naszej organizacji. Swoją drogą...-Spojrzała na Hajiego.- Twój morderczy wzrok sugeruje, że coś Ci się we mnie nie podoba.
-Czy dobrze usłyszałem? Numerem jeden? -Uśmiechnął się szeroko.- Co powiesz na mały sparing? 
-Z przyjemnością.-odparła.-Jednak w innym terminie.
Wydął usta niezadowolony. Odpowiedź dziewczyny nie satysfakcjonowała go w żadnym stopniu. Powstrzymał jednak niewyparzony język, wszak dziewczyna mu jednak nie odmówiła i zwrócił się markotny do Bussho.
-Masz jeszcze napitek? Od tej czczej gadaniny w ustach mi zaschło.
-No jak to? Z kompanem się nie napiję?
Doskoczył do niego, podając mu butlę.
-Za zdrowie pięknych Pań.
Puścił oczko, na co ani Hinata, ani Mayumi nie zareagowały.
-Zimne jak lód. Lubię takie. 
-Zatrzymać powozy! Zatrzymać powozy!-krzyki mężczyzny przerwały ich rozmowę.Cała czwórka odwróciła się równocześnie.
-Gdzie jest Dowódca? Mam pilne wieści!
Nieznajomy podjechał bliżej szukając kogoś wzrokiem.Był posłańcem, jednak Hinata dostrzegła, że nie takim zwykłym.Przeciętny nie dosiadłby tak wspaniałego konia z długą grzywą i błyszczącą sierścią. Kasztanowa maść zwierzaka komponowała się ze strojem jeźdźca idealnie. Ubrany w zbroje płytową z jasnego żelaza, błyszczał w słońcu niczym złoto. Dziewczyna nie mogła się napatrzyć na jego dostojny wygląd jak i spokojną aurę.Miał w oczach coś, co ją intrygowało.
Pustkę. Twarz z kamienia.
-Psia mać! Który Gnojek kazał zatrzymać wozy!? Z dupy nogi powyrywam, Debile jedne!
Barczysty mężczyzna z bujną bródką wyskoczył z powozu jak burza,klnąc przy tym niemiłosiernie. Podbiegł do nieznajomego ściągając go siłą z konia.
-Coś Ty za jeden, Popaprańcu!? Życie Ci nie miłe?!
-Ależ Panie, spokojnie!-odparł zaskoczony.Zatrzymanie powozów spowodowało zamieszanie.Ludzie zaciekawieni kłótnią na dworze zaczęli wychodzić na zewnątrz głośno rozmawiając o zaistniałej sytuacji.Stworzyli okrąg, który otaczał kłócących się ze Sobą mężczyzn.Przypominało to trochę walkę mrówki ze słoniem,gdyż nieznajomy w porównaniu do dowódcy był dużo mniejszy.Ręce jak i nogi przypominały chude patyki a jak się okazało po chwili,ciut za dużo zbroja chybotała na jego trzęsącym się ciele.Barczysty mężczyzna wrzasnął po raz kolejny,próbując go kopnąć w tyłek.
-Ja Ci pokażę, żartownisiu jeden! Żeby mi tak bezczelnie grupę zatrzymywać,psia mać! Oczy wydłubię i wsadzę Ci je do gardła!
-A-Ależ Panie...-jąkał się.- Po co te nerwy? Ja mam wieści, pilne wieści! Muszę natychmiast rozmawiać z Waszym przełożonym! Nie mam czasu na przepychanki słowne!
Na dowód prawdomówności wyciągnął białą kopertę z wygrawerowaną pieczęcią Kage z kraju Ziemi.
-A to Ci niespodzianka.-Szepnął dowódca, drapiąc się po brodzie.Nie musiał jednak długo zastanawiać się co z tym fantem zrobić.Poczuł nagle czyjąś rękę na swoim ramieniu.
-Co tu się dzieje u licha?-Zapytał Matsume, pojawiając się w asyście mężczyzny w białym kitlu. Obok niego stała także Mayumi, która w tajemniczy sposób przeteleportowała się od miejsca w którym stała z Hyuugą.Nieznajomy gdy tyko go zauważył, rzucił mu się niemal do stóp.
-Panie, Mój Panie! Wieści pilne przynoszę! -Wykrzyczał wręcz jednym tchem,wciskając mu do ręki kopertę.
-Dobrze, spokojnie, Dobry człowieku.-Złapał go za ramiona.-Wody! Nie ktoś da mu wody!
Butelka z napojem pojawiła się niemal natychmiast.Nieznajomy wypił ją całą w kilka chwil.
-Ciebie zapraszam ze mną, porozmawiamy spokojnie w moim powozie.-Rzekł, gdy mężczyzna wycierał wilgotne usta.Wyciągnął w jego stronę rękę, pomagając mu wstać.
-I niech ktoś u licha napoi jego konia! Wyruszymy jak na to zezwolę.
Szmery ludzi było słychać wszędzie.Rozmawiali coś między Sobą, snuli domysły co do zaistniałeś sytuacji.Głównym tematem była zawartość tajemniczej koperty. Co mogło się w niej znajdować? Hinata spojrzała na swoich towarzyszy.Ich miny także wykazywały zdezorientowanie. No może oprócz Bussho. Pił w najlepsze nie interesując się w ogóle tym co się wydarzyło.Gdy Hinata odprowadzała wzrokiem Matsume i tajemniczego posłańca,Sasuke pojawił się znienacka tuż obok niej.
-Co się dzieje?-zapytał, patrzą podejrzanie na powóz w którym zniknęli.
-Właśnie próbuję się dowiedzieć.-Odparła Hinata widząc jak Rouxe wdrapuje się na nogawkę chłopaka. Był przy tym niezwykle uparty, chociaż się ześlizgiwał nadal parł do przodu. Miała ochotę parsknąć, jednak powstrzymała się.
-Co robimy?-wtrącił Haji, szturchając palcem demona.
-Mam plan.
Uśmiechnęła się tajemniczo Hinata po czym pociągnęła obu za rękaw.Zaszli cicho za tył powozu, stając tuż przy okienku. Kucnęli, przystawiając uszy do cienkich, drewnianych ścianek. Wytężyli słuch.
-Nic nie słychać.-Stwierdziła po chwili zawiedziona.Sasuke spojrzał na Rouxe, uśmiechając się złowieszczo.
-O nie! Znam to spojrzenie i wiem,że mi się nie podoba.-Odparł Demon, krzyżując ręce na piersi.
-Nie masz zbytnio wyboru.
Złapał go do ręki,wciskając w szczelinę pomiędzy drzwiami.Kręcił się przy tym niemiłosiernie, jednak nie wrzeszczał, dzięki czemu nikt nie odkrył ich obecności. Gdy był w środku, czekali z niecierpliwością na relacje. Mieli nadzieje,że nie został odkryty, minęła już chwila od kiedy znalazł się w środku, więc byli dobrej myśli.Nagle drzwi otwarły się z głośnym trzaskiem i na progu pojawił się Matsume. Spojrzał na nich rozczarowany.
-Dlaczego chowacie się tu jak dzieci, zamiast wejść do środka?
Trzymając w ręce demona, wyciągnął go przed Siebie, ukazując go im jak zdobycz.
-Zamiast tego wrzucacie mi pod nogi to coś, myśląc że go nie zauważę? Myślałem,że demony całymi dniami jedynie mordują niewinne istoty.
-Ejże!-Rouxe zdawał się być niezadowolony z usłyszanych słów.
-Ach, i wtykają nosa w nieswoje sprawy. Wybacz przeoczenie.
-Już lepiej.
Hinata, Sasuke i Haji spuścili głowy zażenowani,że tak ławo dali się złapać.
-Zrobimy zebranie. Mam ważne wieści.-rzucił na koniec Matsume,a cała trójka westchnęła głośno.