Ohayo!!! Witam!!!

Hej...;) Oto nowo (Że co?! Ten blog już kilka lat funkcjonuje xD) powstały blog o tematyce SasuHina. Mam nadzieje, że umieszczone tutaj opowiadanie, zostanie pozytywnie rozpatrzone;)
Serdecznie chciałabym także zachęcić do oglądania filmików, których jestem autorem, oraz do zaglądania w witrynę Youtube.com i oceniania moich prac.(mój nick: KuroinekoReaktywacja )
Moje opowiadania pojawiają się w różnych odstępach czasu , no chyba, że pojawia się we mnie ogromne natchnienie, to wtedy dodaję dużo naraz .
Z upływem czasu, mam zamiar dodać zdjęcia, filmiki itp.
Dlatego prosiłabym o cierpliwość i wyrozumiałość.
A więc zapraszam do czytania... i komentowania ;)


Kontakt ze mną:
e-mail: kuroinekoxp@o2.pl
(Proszę pisać na e-mail, ewentualnie w komentarzach ;D)

27 marca 2014

Odcinek 145 „Pułapka.”






Hinata padła na kolana biorąc głęboki oddech. Spojrzawszy na niego kątem oka,ujrzała na jego drobnej twarzy szczery, promienny uśmiech. Mimo,że w ręce trzymał zakrwawione ostrze, a ubranie poplamione miał krwią dziewczyny,uśmiechał się tak, jak to potrafi tylko dziecko. Położyła dłonie na ziemi,odwracając się twarzą w jego stronę. Zamachnął się po raz drugi. Tomoko była jednak szybsza. Gdy inni stali jak zahipnotyzowani, dziewczyna wykonała kilka pieczęci,formując kamienną pięść z otaczającej jej naokoło przyrody. Uderzyła nią w jego kierunku i mimo,że nie trafiła to chłopak odskoczył od Hinaty. W locie schował zakrwawiony miecz a zamiast tego wyciągnął niewielką, metalową kulę na łańcuchu.
Sakura złapała ranną przyjaciółkę za ramię, pomagając jej wstać. Hinata jednak nie chciała pomocy.
-Zajmę się tym. Nie ruszaj się przez chwilę.
Hyuuga spojrzała w stronę dziecka. Ubierając kaptur na głowę, zdawał się jej jeszcze mniejszy niż wcześniej. Mimo młodego wieku, miał doskonale wyćwiczone a przede wszystkim wytrzymałe ciało. Tomoko cisnęła w jego stronę kamiennymi pięściami, a jednak ani razu nie była w stanie go trafić. Odskakiwał z taką łatwością, jakby to nie była walka lecz zabawa.
Jego wspólnicy nie stali długo bezczynnie. Gdy wilk skoczył w stronę Tomoko, rozwierając szeroko szczęki,Sasuke uderzył go w bok, udaremniając atak. Wyciągnął miecz, kierując ostrzem w stronę zwierzęcia.
-No chodź, Malutki.
Wilk zawarczał, przestępując z nogi na nogę. Nie odrywał wzroku z przeciwnika i uważnie go obserwował. Chłopak nie zamierzał się jednak dać podejść. Zrobił krok na przód,po czym odskoczył w bok,tnąc powietrze mieczem. Zwierze skoczyło szybko, próbując chwycić ostrymi jak brzytwa zębami jego nogę. Gdy to mu się nie udało, zawył, uderzając z drugiej strony. Chłopak odskoczył ponownie ale nagle stanął, patrząc wprost na niego. Wilk wyczuł doskonałą okazję do ataku. Wybił się w górę, wystawiając ostre kły i pazury. Gdy dostrzegł nacierającego od boku w jego stronę Hajiego, było za późno. Chłopak za pomocą kosy rozciął mu wzdłuż łapę, powodując ogromny ból. Próbując uderzyć go po raz drugi, zwierzę nagle odskoczyło,kuląc obolałą kończynę. Nie spuszczał jednak z nich wzroku.
-Co za wejście.
-Nie ma za co.
Chłopaki przybili sobie piątkę.
-Ty to kończysz, czy Ja?
-Będziemy ciągnąć słomki.
-No chyba żartujesz.
Wilk oblizał zęby,zataczając wokół nich kręgi. Niczym rekin na morzu szykował się do ataku. Nie przeszkadzała mu nawet zbytnio krwawiąca łapa, która pozostawiała po sobie czerwony szlak. Nie tylko ta dwójka była w trakcie walki. Starszy, opasły mężczyzna zrzucił płaszcz, eksponując Matsume, Mayumi i Bussho tłusty, ogromny brzuch. Falował z każdym krokiem mężczyzny. Dziewczyna wyciągnęła miecz, lustrując go wzrokiem. Wydawał jej się osobą, która kompletnie nie nadaje się do walki, więc dlaczego patrzy na nich jak na nic nie znaczące robaki, jakby byli dla niego nikim?
-Kim jesteście?-postanowił zaryzykować Matsume,nawiązując z nim rozmowę. Spojrzał na niego od niechcenia, łącząc dłonie jak do modlitwy.
-Ciebie akurat chcemy żywego, więc będziesz mógł osobiście zapytać o to Mistrza.
-Żywego?-powtórzył, muskając opuszkami rękojeść miecza.
-Bo akurat dam Wam się złapać.
Grubas uśmiechnął się szyderczo, klaskając trzykrotnie. Wciągnął powietrze nosem, powiększając kilkakrotnie swoje rozmiary. Gdy przypominał balon, wypuścił powietrze tak szybko,że jego ciało wyszczuplało, ukazując potężne, twarde jak kamień mięśnie. Nie wyglądał jak zapijaczony, opasły burak tak jak wcześniej, a jak wojownik z którym będzie im ciężko walczyć.
-Hmph, dieta cud.-Bussho mimo żartu, wydawał się być zły. Przed chwilą był świadkiem jak ten pieprzony Wilk rozrywa na strzępy jego dwóch kompanów, więc nie miał ochoty na nic innego niż porządną walkę. Złapał za topór, kierując go w stronę starszego mężczyzny.
-Skopię Ci dupę a potem zajmę się tym skutwiałym kundlem.
-Z przyjemnością.
Ruszyli na Siebie, obdarzając się nawzajem szyderczym uśmiechem.

************************************** 

Dzieciak trzymając za łańcuch, kręcił kulą nad swoją głową. Po jej bokach błyszczały w słońcu maleńkie ostrza, zakończone haczykami. Kogokolwiek trafi tą kulą, będzie mieć ogromny problem. 
-Uważajcie.-ostrzegła Tomoko.Jeśli Was trafi nie będziecie tylko ranne, ale i stracicie kawałek ciała który ta kula z pewnością Wam wyrwie. 
Sakura przełknęła ślinę.Rana wyglądałaby na pewno paskudnie, na dodatek ciężko by się goiła.
-Zrozumiałam.-przytaknęła, odsuwając dłonie od pleców Hinaty.
-Skończyłam.
-Dzięki. Już mi lepiej.
Hinata stanęła prosto, lustrując otoczenie wzrokiem. Dzieciak zamachnął się mocno,uderzając kulą  w stronę dziewczyn. Odskoczyły i chociaż trafił nią w drzewo, bez problemu wyrwał kulę z powrotem z kawałkiem kory. Ostrza schowały się na sekundę, puszczając  to co trzymały w haczykach na ziemię. Hinata zauważyła, że przy końcu ma niewielki guzik, który odpowiedzialny jest za wysuwanie haczyków. Natychmiast powiedziała o tym dziewczynom.
-Przydatna informacja.-Sakura zacisnęła pięści mocniej.
-Wiem,że to dziecko, ale musimy go jak najszybciej rozwalić, bo inaczej zrobi to on.
-Zgadzam się. Do roboty.
Tomoko wykonała kilka pieczęci, a Haruno ruszyła na niego frontalnie. 
-Czekajcie, tu jest coś nie tak!

Hinata spojrzała na ziemię, tuż pod swoimi stopami. Już wcześniej zauważyła, że ziemia w tym miejscu jest bardzo miękka. 
-Musiała być niedawno przekopywana.-szepnęła do siebie po czym krzyknęła w kierunku dziewczyn.
-Cofnijcie się od niego. To pułapka!
Dzieciak uśmiechnął się pod nosem, naciskając guzik w kieszeni płaszcza. Z ziemi bardzo szybko wystrzeliły zaostrzone półmetrowe pale, wprost w stronę dziewczyn, które nie miały szans na ich uniknięcie.