Ohayo...!!! Witam...!!!

Hej...;) Oto nowo powstały blog o tematyce SasuHina...Mam nadzieje, że umieszczone tutaj opowiadanie, zostanie pozytywnie rozpatrzone...;)
Serdecznie chciałabym także zachęcić do oglądania filmików, których jestem autorem, oraz do zaglądania w witrynę Youtube.com i oceniania moich prac.(mój nick: kuroinekoxD)
Moje opowiadania będą się pojawiać w każdy piątek( ewentualnie sobote rano...) , chyba, że pojawi się we mnie ogromne natchnienie, to będę dodawać wcześniej...;)
Z upływem czasu, mam zamiar dodać zdjęcia, filmiki itp.
Dlatego prosiłabym o cierpliwość i wyrozumiałość....;D
A więc zapraszam do czytania... i komentowania...;)


Kontakt ze mną:
gg: 13869849
e-mail: kuroinekoxp@o2.pl
(Proszę pisać na e-mail, bo na gg jestem bardzo rzadko ;D)

28 luty 2012

ODCINEK 84 ,,Konflikt,,







-Dobrze…Czy wszyscy zrozumieli na czym polega misja…?- zapytała Hokage rozglądając się.
W gabinecie znajdował się Sasuke Uchiha, Naruto Uzumaki, Neji Hyuuga oraz Lee.
-To łatwa misja, Babciu… Sam mogę się nią zająć!- prychnął Naruto, wydymając usta.
-Ty sam? Nie rozśmieszaj mnie…- westchnął Neji a Lee przytaknął mu.
-Oj…! Coś Ty powiedział?!-krzyknął Naruto lecz Sasuke powstrzymał go.
-No już już…- rzekła Tsunade klaszcząc w dłonie.
-Do roboty.


***********************


Chłopcy ruszyli od razu. Minęło kilka godzin nim dostali się do wskazanej przez Hokage wioski. Wszyscy zgodnie postanowili rozbić obóz.
Siedząc przy ognisku wraz ze swoimi towarzyszami, Naruto westchnął ciężko. Spojrzał na Sasuke lecz ten nie zareagował. Podszedł bliżej i westchnął głośniej.
-Przestaniesz, jeżeli zapytam co się stało?
-Yep.
-No więc?
-Wiesz…nie rozumiem kobiet.
Sasuke spojrzał na niego jak na idiotę.
-A co to ma wspólnego ze mną?
-No jak to co? Ty Sobie z nimi świetnie radzisz radzisz.
-???
-Co to ma być za mina. Nie krępuj się Sasuke-chan…
Naruto złapał Uchihe za ramię i ciągnął dalej.
-Wiem, że Ty i Hinata…
-Cze…cze…czekaj! No Ty…
Chłopak zaczerwienił się.
-Skąd Ty o tym wiesz Usuratonkachi !?
-No no….Sasuke-chan. I jak Wam idzie. Do której bazy już…
Nagle usłyszeli trzask złamanej gałęzi. Spojrzeli na Nejiego.
-Coś Ci się nie podoba?- zapytał Sasuke a Hyuuga oblał go obojętnym spojrzeniem. Podniósł złamaną gałąź i wrzucił ją do ogniska.
-Wiesz, jest takie powiedzenia. Nie dla psa kiełbasa.
Sasuke spojrzał na niego uważnie nie zwracając uwagi na nic innego.
-Jeśli masz jakiś problem to słucham.
Neji wstał, westchnął i uśmiechnął się ironicznie.
-Naprawdę uważasz, że ona poczułaby coś do kogoś takiego jak Ty ?
Hyuuga uśmiechnął się jeszcze bardziej.
-Co najwyżej litość.
Sasuke wstał (przewracając przy okazji Naruto który był o niego oparty:)) i złapał chłopaka za koszule.
-A co Ty tam wiesz!? To nie Twoja sprawa.
-Och…czyżby? Nawet nie wiesz jak się mylisz…
-Oj Neji…Daj spokój…-wtrącił się Lee podchodząc do nich bliżej.
-Tak tak... Brewka ma racje. Dajcie chłopaki spokój. Mamy misje…-przytaknął blondyn otrzepując się z kurzu.
-Nie wtrącać się!-krzyknął Sasuke zaciskając pięść.
-Chce się dowiedzieć co ten drań ma na myśli.
Oboje spojrzeli Sobie w oczy po czym Neji złapał za rękę Uchihy i odepchnął go od Siebie.
-To przez Ciebie wszystko się pochrzaniło! To przez Ciebie ona teraz cierpi!
-O czym Ty w ogóle bredzisz!? Hinata ma prawo sama decydować. Nie masz prawa się wtrącać.
-Jesteś cholernym idiotą. Nasz klan ma zasady których przestrzega.
Sasuke spojrzał na niego.
-Co masz na myśli?
Hyuuga nie odpowiedział.
-Wiedziałem…-westchnął Sasuke. Obrócił się i ruszył w stronę lasu.
-Gdzie idziesz?-zapytał Naruto patrząc raz na Uchihe a raz na biało-okiego.
-Przejść się. Ten Dureń jest tylko mocny w gębie. Nie mam zamiaru go więcej słuchać.
Neji zacisnął zęby i wyszeptał na tyle głośno, aby Sasuke dosłyszał.
-Ja i Hinata jesteśmy zaręczeni.
Sasuke zatrzymał się.
-Mamy się pobrać.
Naruto oraz Lee stali z otwartymi buziami nie wierząc w to co właśnie usłyszeli. Zapadła cisza. Było tak cicho, że zdawał się słyszeć spadające liście.
Neji dodał po chwili:
-Nie zbliżaj się do niej. Nigdy więcej…
Sasuke odwrócił się na pięcie. Zbliżył do chłopaka i uderzył go pięścią w twarz. Hyuuga zatoczył się i upadł na ziemię. Z nosa poleciała mu strużka krwi.
-Co…
-Zamknij się!-krzyknął.
-Nie macie prawa decydować za nią!
Sasuke oddychał szybko i ciężko. Cały czas zaciskał pięść.
,,Jest wściekły…’’-pomyślał Naruto patrząc na niego z boku. Lee podbiegł do Nejiego lecz ten wstał bez niczyjej pomocy.
-Ty cholerny egoisto!-krzyknął. Oddawszy cios. Sasuke zatoczył się wpadając na drzewo.
-Ty nic nie wiesz! Nie masz o niczym pojęcia! Przez Ciebie wszystko się skomplikowało! Taki cholerny potwór jak Ty nigdy tego nie zrozumie!
Uderzał go raz po raz. Uchiha nie unikał ciosów.
-To wszystko Twoja wina!
Neji stanął naprzeciw dysząc ciężko.
-Moja wina?
Zapytał Sasuke uśmiechając się i wycierając krew z pękniętej wargi.
-To przez takie gadanie ona cierpi!-uderzył, lecz Neji ominął cios odskakując.
-Hinata zawsze…zawsze żyła w cieniu. Nie chciała nikomu przeszkadzać. Mieć własnego zdania czy marzeń. Była uległa. Wierzyła, że jak taka będzie to ludzie ją zaakceptują.
Sasuke zamachnął się po raz kolejny. Tym razem cios dotarł do celu.
-A teraz…a teraz gdy Hinata stała się pewniejsza Siebie. W końcu odzyskała wiare…
Uchiha uderzył po raz kolejny. Neji zatoczył się i potknął o leżącą na ziemi kłodę.
-Wy chcecie Ją znowu stłamsić. Sprawić, aby stała się znowu pustą skorupą.
Kolejny cios.
-Śmiesz nazywać mnie potworem!?
-Sasuke uspokój się!
Naruto złapał go za ramiona.Lecz Sasuke mówił dalej w stronę Nejiego:
- Zakrywacie się pięknymi słowami...A tak naprawdę nie liczy się dla Was ani Hinata. Ani nikt inny. Dla mnie to Wy jesteście potworami!

Neji nie odpowiedział. Patrzył na szarpiącego się chłopaka. Nie rozumiał go. Już niczego nie rozumiał.