Ohayo...!!! Witam...!!!

Hej...;) Oto nowo powstały blog o tematyce SasuHina...Mam nadzieje, że umieszczone tutaj opowiadanie, zostanie pozytywnie rozpatrzone...;)
Serdecznie chciałabym także zachęcić do oglądania filmików, których jestem autorem, oraz do zaglądania w witrynę Youtube.com i oceniania moich prac.(mój nick: kuroinekoxD)
Moje opowiadania będą się pojawiać w każdy piątek( ewentualnie sobote rano...) , chyba, że pojawi się we mnie ogromne natchnienie, to będę dodawać wcześniej...;)
Z upływem czasu, mam zamiar dodać zdjęcia, filmiki itp.
Dlatego prosiłabym o cierpliwość i wyrozumiałość....;D
A więc zapraszam do czytania... i komentowania...;)


Kontakt ze mną:
gg: 13869849
e-mail: kuroinekoxp@o2.pl
(Proszę pisać na e-mail, bo na gg jestem bardzo rzadko ;D)

27 grudzień 2008

Odcinek 38 ,,Walka...Miłość...Złość...''












Biegnąc razem z Sasuke czułam wzrastającą złość. Nigdy nie wybaczę ludziom, którzy tak skrzywdzili mojego przyjaciela. Nie pozwole,by ktoś mi bliski, tak cierpiał. Kątem oka popatrzyłam na Uchihe.On w porównaniu do mnie nie był zdenerwowany. Był wręcz spokojny.

-Hinata...uspokój się...Nie marnuj energii na złość. Zemścisz się na tych gościach kiedy ich dorwiemy...-powiedział spokojnie a ona popatrzyła na niego zaciekawiona.
,,Nie mam pojęcia jak on to robi...ale zawsze wie co powiedzieć...tak,jakby czytał w moich myślach...''
-Masz racje...dorwijmy tych gości...-rzekła.



Dobiegliśmy do wskazanego przez Kibe miejsca. Tam,Temari walczyła z napastnikami.
-Zostawcie ich mnie...poradzę sobie...Wy musicie odnaleźć Matsume...Oni go porwali..-krzyknęła, gdy Sasuke i Hinata dołączyli do walki.

-Na pewno sobie poradzisz....?
-Tak...Hinata...idź z Sasuke szukać Matsume...To rozkaz, nie zawiedźcie mnie...
-O...ok...-krzykneła Hyuuga i razem z Uchihą ruszyła tropem porywaczy. Po kilku minutach, dzięki Byakuugan, namierzyła ich. Razem z chłopakiem przyśpieszyli i po krótkim czasie dogonili ich.
-Oddajcie Matsume...-Krzyknął Sasuke, stojąc kilka metrów od napastników. Było ich dwóch. Jednym-Azmaria Lurikio-przywódczyni klanu Katara a drugim, przerośnięty facet,ogromny i potężnie umięśniony.
-Zostaw ich mnie...Lurikio-sama... Nie są godni, abyś traciła na nich swój cenny czas....
Azmaria przytaknęła i wziąwszy Matsume, ruszyła przed siebie.
-Czekaj no...! Cholera...-syknął Sasuke, zaciskając pięści.
Zamaskowany Olbrzym zamachnął się, aby uderzyć chłopaka,lecz ten wyciągnął swój miecz i skontratakował atak po czym zwrócił się do dziewczyny.
-Hinata...idź za Matsume...
-Ale...Sasuke...? Co z tobą...?!
-Nic mi nie będzie...idź...dogonie Cię później...
-Ale...
-Idź....!
-O...ok...uważaj na siebie...-szepnęła na pożegnanie i omijając wroga pobiegła tropem Azmari.
Gdy dziewczyna zniknęła z pola widzenia, Uchiha szepnął do przeciwnika, uśmiechając się zwycięsko:
-A więc...? Na czym skończyliśmy...?



Biegnąc zastanawiała się czy dobrze zrobiła pozostawiając Sasuke samego. Jest silny ale jego przeciwnik także nie wyglądał na słabego. Utworzyła kilka pieczęci i dzięki Byakuugan zlokalizowała Matsume.Niebyli daleko, więc po chwili ich dogoniła.
-No...no...kogo my tu mamy...widzę,że łatwo się nie poddajesz...nieprawdaż...?!
-Oddaj Matsume po dobroci...w innym wypadku będę zmuszona odebrać Ci go siłą...
-Chyba nie myślisz,że masz ze mną jakiekolwiek szanse....?
-Nigdy nie nie doceniaj swojego przeciwnika...
-Ha...nie rozśmieszaj mnie...Ty przeciwko mnie...?!?! To nie będzie nawet rozgrzewka...-rzuciła nieprzytomnego chłopaka kilka metrów dalej,uformowała kilka pieczęci a z jej ust utworzyło się wiele ognistych kul, podążających w kierunku Hinaty.
-Katon: Hosenka no Jutsu...!!!!
Hinata odskakując, unikała wszystkich kul lecz Azmaria była szybsza. Gdy Hyuuga odskoczyła, przeciwniczka znalazła się nagle obok niej, uderzając ją brzuch. Hinata odleciała kilka metrów dalej uderzająć o ziemię tak mocno, że złamała kilka drzew. Próbując wstać poczuła ból w okolicach brzucha. Zakrztusiła się. Poczuła w ustach posmak metalicznej, ciepłej substancji. Wypluła ją. Czerwona jak wino krew spłynęła jej kącikami ust.
-No widzisz...?! Jak żałośnie wyglądasz...!? A Ty myślałaś,że jesteś w stanie mnie pokonać...
Hinata wyprostowała się całkowicie i podeszła kilka metrów do przodu po czym szepnęła:
-Walka...
-Hę...?
-Walka...się jeszcze nie skończyła....!
Po tych słowach uformował kilka pieczęci a jej oczy zmieniły postać.
,,Hm...? czy to...''-pomyślała lecz Hyuuga znalazła się nagle obok niej i uderzyła precyzyjnie w jej punkty chakry. Azmaria odskoczyła gwałtownie łapiąc łapczywie oddech.
-Ty....-szepnęła z nienawiścią.
-Ty...jesteś z klanu Hyuuga..tak...?
Hinata popatrzyła na nią zaskoczona.
-Co...masz na myśli...? skąd o tym wiesz.....?
-Zbierałam o was dane...To twój limit krwi...prawda....? heh...można byłoby by powiedzieć...że to twój as w rękawie....hehehe....ale....to i tak za mało aby mnie pokonać....ale wiesz co...? Zdradzę Ci tajemnice...
-Tajemnice....?
-Nie tylko Ty posiadasz limit Krwi...-w tym momencie podbiegła do Hyuugi i układając dłońmi jakieś nieznane pieczęcie, uderzyła ją w sam środek czoła. Dziewczyna upadła na ziemie sparaliżowana.
Nie mogła poruszać żadną częścią swojego ciała. Nagle, Azmaria rozcięła sobie kawałek palca i wlała własną krew do ust dziewczyny. Hinata poczuła dziwny, gorzkawy smak.
,,Dlaczego...? Co ona wyrabia....?!?!?!?!?!-myślała,zastanawiając się nad jej zachowaniem.
-No....a teraz chodź....-zacisnęła pięść i wskazała nią w kierunku dziewczyny.
,,Co...co się dzieje....?!?!?!...''-myślała gorączkowo, gdy wbrew swojej woli wstała i ruszyła w kierunku Azmari. Stojąc na przeciwko niej patrzyła z przerażeniem na jej spokojne, nie okazujące żadnych emocji oczy.
-Co...zrobiłaś...?-szepneła a Azmaria uśmiechnęła się szeroko.
-Heh...i tak za chwile umrzesz więc mogę Ci to powiedzieć....Jak już mówiłam...nie tylko Ty posiadasz limit krwi...Jak widzisz,moja krew posiada właściwości pozwalające mi na kontrolowanie twojego ciała...Hm...powiedzmy, że stałaś się moją małą marionetką....
Hinata zrobiła wielkie oczy i słuchała dalej wypowiedzi Lurikio.
-Nie długo także twoja świadomość będzie pod moją kontrolą...
-Ale...jak...przecież...Ja jestem świadoma tego co się teraz dzieje...nie masz kontroli nad moim umysłem....
-ale już niedługo...
Przyłożyła rękę do czoła Hyuugi, wypowiadając regułkę:


,,Abyssus abyssum invocat...
Abyssus abyssum invocat...
Anima vilis...''



Hyuuga poczuła dziwny niepokój wydobywający się ze środka jej ciała. Po jej ciele przeszedł dreszcz.Jej serce zaczęło bić jak oszalałe .Ujrzała ciemność. Wszechobecną ciemność która zaciemniła jej umysł.....

8 komentarze:

  1. Pierwsza^^Ale teraz to pojechałaś...Zszokowana jestem absolutnie!Pisz następną notę natychmiast!Mam prośbę,jeśli to nie problem to tyknij mi na gg info o newsikach,oki?Bardzo proszę. 4568280

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. nic tylko Luirikio zaszlachtować (prawdziw czarny charakter)i czarny książe(czyt.Sasek)uratuje biedną HinatkęxD
    Sor@

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. no no teraz to mnie zaskoczyłaś tą notką jest przerażająca z niecierpliwością czekam na następną


    Hinata nie poddawaj się Sasuke Cię uratuje :P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. http://mozesz-mnie-nienawidzic-byle-bys-mnie-kochal.blog.onet.pl/
    New u mnie^^

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. nowa notka na www.sasuhina-love.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Lubisz opowiadania o miłości?A co powiesz na wejście w zupełnie nowy świat "za lustrem"?Zapraszam na nowo powstały blog
    http://po-drugiej-stronie-lustra-zwanego-swiatem.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Cześć twój blog podoba mi się z dwóch powodów po pierwsze nie wierzysz w pare NaruHina ani SasuSaku dzięki bo tych par nienawidzę a po drugie lubie opowiadania z wontkiem miłosnym zapraszam do mnie może ci się spodoba
    http://mojawersjanaruto.bloog.pl/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Witaj...;) Pozostawiając komentarzyk masz u mnie wielkiego buziaka..:* hehe....;]