-Hm...ale tutaj spokojnie....-szepnęła Hinata,idąc wolno podwórzem. Nagle usłyszała huk,i ujrzała przelatującego przed nią w kłębach kurzu, Naruto.

-Debilu!!!!! Nie przeszkadzaj mi.....!!!!!!!!!-krzyknęła stojąca obok zniszczonej ściany Sakura.
-E...? Naruto-kun? Sakura-chan?-szepnęła po chwili zdezorientowana Hyuuga.
-O...Hinata... Dobrze,że jesteś...Chodź, pomożesz mi...-rzekła Haruno,łapiąc dziewczynę za rękaw.
-Ale...Naruto,on...
-Spokojnie...nic mu nie będzie...
Weszły do pokoju, w którym znajdowało się kilkadziesiąt łóżek,a w nich, leżeli ranni shinobi z wioski Piasku.
-Potrzebuje twojej pomocy,czy mogłabyś opatrzyć tych dwóch mężczyzn z lewej...? Ich ranny są powierzchowne,więc sobie poradzisz...
-A...a co z tobą...? Sakura-chan...?
-Ja muszę iść do sali obok,czeka mnie ważna operacja,więc będę wdzięczna za pomoc.
-O...Oczywiście,że Ci pomogę...Możesz na mnie liczyć.
-Dzięki...Hinata-chan...-po tych słowach ruszyła w stronę drzwi wyjściowych,gdy nagle zatrzymała się:
-A...zapomniałabym...
Odwróciła się i podeszła do zniszczonej ściany.
-Naruto....nie zapomnij naprawić tej ściany!!!! Zrób to jak najszybciej,bo Pacjenci muszą odpoczywać...!!!!
-Że COOOOOOOOO...??!?!?!?!? Przecież to Ty ją rozwaliłaś....!!!!!
-Ale z twojej winy,Idioto!!!! Więc masz ją naprawić!!!!!

Odwróciła się na pięcie i wyszła z sali.
-Rany...chyba nigdy nie zrozumie kobiet...-westchnął Naruto,podnosząc z ziemi jedną z cegieł.
-O...Hinata....? Od dawna tu jesteś...?
-No chwile...
-A więc czy możesz mi wyjaśnić dlaczego Sakura-chan,zachowuje się tak nerwowo....?
Czegokolwiek bym nie zrobił ona zawsze jest wściekła......Żałuje,że nie jestem taki jak Sasuke....Wtedy wszystko byłoby po mojej myśli....
-Na...Naruto-kun...Nie...Niebądź dla Siebie taki surowy...Myślę,że Sakura lubi Cię takiego jakim jesteś...
-E...?-Podniósł głowę i popatrzył zaskoczony na dziewczynę.
-Bo widzisz... mimo wszystkich problemów brniesz do przodu i dajesz z Siebie wszystko...i to jest właśnie w tobie najwspanialsze....Dlatego nie poddawaj się a na pewno wszystko osiągniesz ....Jestem tego pewna....-po tych słowach uśmiechnęła się a chłopak patrzył na nią zaskoczony.
-Wiesz Hinata...Nie wiem kiedy,ale się zmieniłaś....
Popatrzyła na jego błękitne,wpatrzone w nią oczy,i zarumieniła się mocno.
-Stałaś się odważniejsza....Zawsze myślałem,że jesteś trochę dziwną,zamkniętą w sobie osóbką...ale teraz....widzę...w tobie przemianę....Jesteś niesamowita...
-Naruto.....
Nagle wstał,i rzucił się jej na szyje,uśmiechając się od ucha do ucha.
-Hinata....!!!!! Jesteś wspaniała!!!! Ty zawsze wiesz jak mnie podnieść na duchu!!!! Dzięki!!!!

-Nie...Nie...ma za co...Na...Naruto-kun....-mówiła,czerwieniąc się jeszcze bardziej.
-Jeszcze raz dzięki....Lece porozmawiać z Sakurą-chan....-odwrócił się w stronę drzwi wyjściowych lecz Hyuuga powstrzymała go.
-Naruto-kun...Poczekaj...
-E?...Hinata?...Co się stało...?
-To...znaczy się....To nie najlepsza pora...widzisz...Sakura przeprowadza teraz jakąś skomplikowaną operację...Więc lepiej,żebyś jej teraz nie przeszkadzał....
-A...rozumiem...więc naprawie teraz tą ścianę,a później z nią pogadam....
-Tak...Naruto-kun...to dobry pomysł...-szepneła,po czym wróciła do bandażowania rannego shinobi.
Chłopak usiadł obok zniszczonej ściany, myśląc jak najlepiej zabrać się do jej naprawy.
Hinata spojrzała na niego kątem oka.Gdy już myślała,że jej uczucia wobec niego zgasły,przycichły,ogień zwiększył się i buchnął płomieniem. Doskonale wiedziała,że Naruto,traktował ją zawsze jako cichą,zamkniętą w sobie osobę,ale po tych słowach,poczuła jakby iskierkę nadziei. I to właśnie najbardziej ją bolało. Chciała być mu bliższa,mimo,iż on nigdy nie odwzajemni jej uczuć....a co najwyżej,będzie traktował jaką przyjaciółkę,która zawsze podzieli się z nim dobrą radą.
Za każdym razem,gdy o tym rozmyślała,czuła dziwne ukłucie w sercu. Tak było zawsze,od kiedy pamięta,lecz teraz,ból jakby się zmniejszył. Stał się lżejszy,mniej bolesny...
Czyżby to była sprawka,tych wydarzeń które zdarzyły się ostatnio? Neji,teraz Naruto powiedział,że się zmieniłam...Czy to dzięki niemu...?

Uśmiechnęła się,i poczuła nagle czyjąś rękę na swojej. Wyrwała się z zamyślenia i spojrzała na swoje pacjenta.
-Panienko...Nie chciałbym Ci przeszkadzać...ale bandażujesz mi nie tą nogę co trzeba....
-E....? Prze...Przepraszam....!!!!! Bardzo przepraszam....!!!! Już to poprawiam....!!!! PRZEPRASZAM....!!!!!!!
**************************
-Rany....ale ze mnie idiotka.....-szepnęła pod nosem Hinata, idąc i trzymając się za głowę.
-Witam...Hyuuga-sama....Jak Ci się podoba w Wiosce Piasku...?
-eto....Kaze...znaczy się Gaara-sama...Co Ty tu robisz....?
-Wyszedłem na spacer...Miałem dość siedzenia w ciemnym i ponurym gabinecie...Może się do mnie przyłączysz...?
-Ch...chętnie...
Uśmiechnęła się. Mimo iż Garra sprawiał wrażenie zimnego i oschłego,czuła bijące od niego ciepło. Ruszyli na wspólny spacer i o dziwo,rozmowa przychodziła im z łatwością. Oboje byli osobami cichymi i często zamyślonymi,ale w swoim towarzystwie czuli się całkiem swobodnie.

-Gaara-sama...powiedz,masz czasami wrażenie...że nie potrafisz zrozumieć samego siebie?-zapytała,a On nie patrząc na nią odpowiedział.
-Mówiąc szczerze,to całe swoje życie z tym walczyłem,i walczę do dziś...Osobowość,jest złożona,więc nie zawsze potrafimy Siebie do końca zrozumieć....To niemożliwe....
-Hm...Chyba masz racje...-przytaknęła,uśmiechając się.
-A powiedz...Czy myślisz że....
-Kazekage-sama....-Rozmowę przerwał im Shinobi-zwiadowca.
-Mam dla Ciebie,Wasza Wysokość ważny komunikat...
-Mów...Słucham...
-Shinobi których wysłałeś na zwiad wrócili,i mają dla Ciebie ważne informacje...Czekają na Ciebie w gabinecie....
-Dziękuje...Możesz odejść....
-Ważne informacje....?-zapytała Hinata,gdy zwiadowca zniknął we mgle.
-Ach....no tak....Nic nie wiesz...Wysłałem Uchihe-sama na zwiad wraz z kilkoma moimi shinobi...
,,Aaaaa...to dlatego go dzisiaj nie widziałam....''-pomyślała Hinata,przypominając sobie cały dzisiejszy dzień.
-Sakura miała za zadanie zająć się rannymi,a Ty,Hinata-sama,wraz z Naruto,zostaliście w wiosce,aby w razie ataku ją bronić...
-Rozumiem....
-Muszę Cię teraz przeprosić....-Odwrócił się by odejść,lecz Hinata zatrzymała go, łapiąc za rękaw.

-Gaara-sama...Mogę iść z tobą....?
Patrzył na nią przez chwile,po czym powiedział:
-Tak....te informacje dotyczą również Ciebie...
Po tych słowach wspólnie ruszyli w stronę Gabinetu.
************************************
WYBACZCIE MI!!!!!:):):):)
Przepraszam,że tak długo nie dawałam żadnych oznak życia, ale mój laptop się na mnie obraził i SAM spadł na ziemię, psując się. Naprawa trochę trwała, a w końcu skończyło się na tym,że kupiłam nowego laptopa....xD
Ale nie martwcie się...;) Teraz bez żadnych przeszkód zaczynam pisać dalszą część opowiadania;)
Jeszcze raz was przepraszam i dziękuję za waszą cierpliwość...;D
Lovciam was.....;D;D;D
Buziaczki;*:*

Jednak żyjesz xD No juz aczynała sie matwić, że cie gdzieś wcieło ! Co do notki zastanowiły mnie ostatnie słowa Gaary. Az zżera mnie ciekawość.
OdpowiedzUsuń na zawszeSor@
Miałam cie chyba zabic za to xD
OdpowiedzUsuń na zawszeAle dałas więc ciesz ze jeszcze nie wybuchnęłam xD
Świtna notka! Pozdrawiam Mizuiki
jupi ! Żyjesz ! I wkońcyu coś napisałaś ! :] Czekam na nexta , pozdrawiam ! : **
OdpowiedzUsuń na zawszeShauni8 xD
OdpowiedzUsuń na zawszeAle supcio :) Kiedy n/n?
OdpowiedzUsuń na zawszeBędą kłopoty.
OdpowiedzUsuń na zawszeOgniowłosa