Ohayo...!!! Witam...!!!

Hej...;) Oto nowo powstały blog o tematyce SasuHina...Mam nadzieje, że umieszczone tutaj opowiadanie, zostanie pozytywnie rozpatrzone...;)
Serdecznie chciałabym także zachęcić do oglądania filmików, których jestem autorem, oraz do zaglądania w witrynę Youtube.com i oceniania moich prac.(mój nick: kuroinekoxD)
Moje opowiadania będą się pojawiać w każdy piątek( ewentualnie sobote rano...) , chyba, że pojawi się we mnie ogromne natchnienie, to będę dodawać wcześniej...;)
Z upływem czasu, mam zamiar dodać zdjęcia, filmiki itp.
Dlatego prosiłabym o cierpliwość i wyrozumiałość....;D
A więc zapraszam do czytania... i komentowania...;)


Kontakt ze mną:
gg: 13869849
e-mail: kuroinekoxp@o2.pl
(Proszę pisać na e-mail, bo na gg jestem bardzo rzadko ;D)

27 sierpień 2009

Odcinek 60,,Iskra nadziei ’’




Hinata szła powoli uważając na każdy swój następny krok. Powietrze wewnątrz jaskini było rzadkie, co utrudniało oddychanie. Korytarz, którym podążała z każdym metrem rozbił się coraz ciaśniejszy.
-To bezsensu…nie wiem gdzie iść….-szepnęła, rozglądając się naokoło.
-Tutaj….-melodyjny cichy głos rozniósł się po jaskini.
,,Inuriya….?’’-pomyślała Hinata i szybkim krokiem pobiegła w miejsce, skąd pochodził.
Jej serce uderzało w rozszalałym tempie,coraz szybciej i szybciej z każdym następnym krokiem. Gdy przebrnęła wąski korytarz dotarła do miejsca, które wzbudziło jej największy niepokój.
Przed nią,na środku ogromnej sali stała kamienna rzeźba a w niej, znajdował się czerwony niczym krew kamień. Kamień, który podobno nigdy nie istniał, a żył jedynie w legendach.
-Czy…czy to naprawdę kamień Rozpaczy…?-zapytała,po czym powoli, niepewnie szła w jego kierunku.
Idąc, usłyszała cichy, niemal niesłyszalny szelest. Odwróciła się i ujrzała lecący w jej kierunku kunai. Odskoczyła gwałtownie, lecz nóż zdążył się wbić w jej lewe ramię rozrywając skórę i mięśnie. Dziewczyna upadła na ziemię łapiąc się za mocno krwawiącą ranę.
Podniosła wzrok i spojrzała przed siebie gdyż usłyszała zbliżające się w jej stronę kroki.
-Heh…masz szczęście ….celowałem w serce… -szepnął napastnik uśmiechając się złowrogo.
Hinata podniosła wzrok , a jej oczom ukazała się osoba, ta sama, która przyczyniła się do wybuchu budynku Kazekage, oraz porwania jej, jak i staruszki.
-To ty…- szepnęła Hinata spoglądając na niego przerażonymi oczyma. W głębi duszy chciała, aby nigdy nie było jej dane znowu go spotkać. Bała się go. Stojąc przed nim jej ciało odmawiało posłuszeństwa. Jej serce waliło w rozszalałym tempie, a słowa nie były wstanie przecisnąć się przez usta.
On nachylił się nad nią i złapał ją za włosy. Na jego twarzy było widać nienawiść.
- Nie wiem co jest grane… ta jaskinia…. to co tu się dzieje…. Ale widzisz to tam…
Szarpnął ją i wskazał ręką na rzeźbę.
-Tam w niej jest ukryty kryształ… próbowałem go dotknąć lecz chroni go jakieś pieprzone Polę….heh….ale gdy mnie odrzucił, coś sobie przypomniałem…. Pamiętasz co mówiła ta starucha….?
-E….?
Hinata spojrzała na niego i zrozumiała, co miał na myśli. Staruszka powtarzała ,że aby uaktywnić kamień, jest potrzebna młoda kobieta z kekei genkai. Dlatego On zabrał Hinatę ze sobą. Bez niej nie byłby wstanie uaktywnić mocy drzemiącej w krysztale.
-O…widzę, że wiesz co mam na myśli…No…IDZIEMY…
Szarpnął nią i pociągnął za sobą w kierunku kamienia.
,,Co robić….!? Co Ja mam zrobić….?! Pomocy…niech ktoś mi pomoże…proszę…pomocy…’’-myślała gorączkowo a w jej oczach pojawiły się łzy.
Dotarli wspólnie do kamienia.Stanęli nad nim po czym napastnik przyciągnął ręce Hinaty do tyłu. Odchylił głowę i przyłożył nóż do jej gardła.
-Może jakieś ostatnie życzenie, nim twoja krew wypłynie wolnym strumieniem z twojego ciała….?
Hinata zamknęła oczy i zacisnęła zęby. W ostatnich sekundach myślała jedynie o tym, aby ktoś ją uratował. ,,Ja…nie chcę jeszcze umierać… nie w ten sposób…niech ktoś….mi pomoże … Pomóż mi…’’
-Sasuke…-szepnęła, a z jej oczu popłynęła struga łez.
Nagle usłyszeli wybuch . Jaskinia w której się znajdowali, napełniła się kurzem i szczątkami zniszczonej ściany. Na gruzach, wśród opadającego kurzu, zarysowała się czyjaś sylwetka.
-Kim TY DO DIABŁA JESTEŚ….?!?!?!-krzyknął napastnik zdezorientowany.
Hinata także patrzyła z niedowierzaniem, nie wierząc w to, co się właściwie teraz dzieje.
-Co…Ty wyrabiasz z MOJĄ HINATĄ….!?!?!-krzyknęła postać, a jej głos rozbrzmiał w całej grocie.
-Nie…możliwe…przyszedłeś…-szepnęła Hinata a z jej oczu mimowolnie popłynęły łzy.
-SASUKE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

6 komentarze:

  1. o bosh to jest piękne *.* < , 33

    domi x - d

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. swietna notka ...wogle swietny blog...dopiero go znalazlam ale nadrobilam juz zaleglosci i czekam na nexta:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. NO to teraz Sasuke zrobi mu niezły łomot heh =)
    Nie mogę się doczekać następnej notki!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. ''Moją Hinatą''??Uuu zaczyna sie robić gorąco:)
    Lubie twoje opowiadania,i czekam na nexta:)
    Też pisze o tej parce
    sasuhina-forever.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Sasuś zakochał się nam w Hinaci na maksa .. ;D
    Uwielbiam twoje opowiadanie .. ;*;*

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Czarny rycerz przytruchtał na blond lisku! xD
    Ogniowłosa

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Witaj...;) Pozostawiając komentarzyk masz u mnie wielkiego buziaka...:*:*:*:*:* hehe....;]