Ohayo...!!! Witam...!!!

Hej...;) Oto nowo powstały blog o tematyce SasuHina...Mam nadzieje, że umieszczone tutaj opowiadanie, zostanie pozytywnie rozpatrzone...;)
Serdecznie chciałabym także zachęcić do oglądania filmików, których jestem autorem, oraz do zaglądania w witrynę Youtube.com i oceniania moich prac.(mój nick: kuroinekoxD)
Moje opowiadania będą się pojawiać w każdy piątek( ewentualnie sobote rano...) , chyba, że pojawi się we mnie ogromne natchnienie, to będę dodawać wcześniej...;)
Z upływem czasu, mam zamiar dodać zdjęcia, filmiki itp.
Dlatego prosiłabym o cierpliwość i wyrozumiałość....;D
A więc zapraszam do czytania... i komentowania...;)


Kontakt ze mną:
gg: 13869849
e-mail: kuroinekoxp@o2.pl
(Proszę pisać na e-mail, bo na gg jestem bardzo rzadko ;D)

12 styczeń 2012




ODCINEK 81 Magia klątwa a może przeznaczenie? Cz.8''



-Same problemy.Prawda Hinata?-zapytał Sasuke kota, głaszcząc go po głowie. Szli spokojnie alejką rozglądając się.
-Ale spokojnie.Na pewno Cię odmienię, więc się nie martw, dobrze?

Kot zamiauczał po czym polizał go po ręce.
Chłopak mimowolnie się zarumienił. W końcu to była Hinata.
,,Heh...chyba straciła świadomość będąc w tym ciele...''
-Anooo....
Chłopak odwrócił się . Przed nim stała dziewczyna. Miała gdzieś około 160 cm wzrostu. Krótkie, przystrzyżone włosy. Jej oczy były spuszczone. Sprawiała wrażenie strachliwej.
-Słucham? Co chcesz?
-Ikkkk....-dziewczyna zająknęła się. Podniosła powoli wzrok. Miała oczy koloru zielonego a na jej twarzy były liczne piegi. Miała pospolitą urodę. Ogólnie sprawiała wrażenie pospolitej.
-Ja....
-Skoro nie masz mi nic do powiedzenia to Sobie pójdę...-chłopak odwrócił się i gdy już miał iść w swoją stronę dziewczyna zastąpiła mu drogę. Na jej twarzy malowała się złość.
-Nie możesz poczekać!??!! Poświęciłyśmy Ci tyle lat!! Poświęć nam choć chwile....!
-My? Jakie my? -chłopak zmieszał się. Poczuł dziwny dreszcz. Coś było nie tak.
-O jakich ,,My,, mówisz?-powiedział spokojnym tonem. Gdy rozmawia się z wariatką trzeba sprawiać wrażenie opanowanego.
-My...Niedługo się przekonasz Sasuke-sama....przekonasz się...hihi...-dziewczyna zaśmiała się. To był dźwięk oschły jak brzęk tłuczonego szkła. Wyciągnęła do niego rękę, ale Sasuke cofnął się, stając poza jej zasięgiem. W zielonych oczach dziewczyny malowało się rozbawienie.
-Kim ty...-nie dokończył. Poczuł mocne uderzenie z tyłu czaszki. Upadł na ziemię. Ostatkiem sił próbował się podnieść. Nie dał rady. Jego ciało, niczym z ołowiu leżało na zimnej, brudnej ziemi.
-Teraz się zabawimy...-usłyszał, po czym stracił przytomność.


********************

-Naruto...słyszałeś? -zapytała Sakura odrywając się od papierzysk.
-Hm?-zmrużył oczy. Jego zmęczone powieki mówiły same za Siebie.
-Nie śpij! Miałeś mi pomóc!
chrob chrob
-O znowu...! To dochodzi zza drzwi. Naruto! Idź to sprawdzić!

-Hę?! A czemu Ja?
-Idź nie marudź...-rzekła różowo-włosa popychając go w stronę drzwi.
Chłopak zniknął za ścianą. Po chwili wyłonił się.
-No? I co to było?
-Masz winowajce.
Trzymając czarnego kota w rękach, Naruto wskazał na niego.
-Hmm...a gdzie Sasuke?
-Co? Kot sam przyszedł...Może w końcu znudziło Ci się towarzystwo tego nudziarza prawda...?-chłopak uśmiechnął się do kota całując go w głowę.
-Ale czy to nie dziwne, Naruto? Sasuke był bardzo do niego przywiązany. Coś jest nie tak...
-Spróbuje się z nim skontaktować przez radio...-rzekł Naruto odkładając kota na fotel.
-Dobrze...Ja w takim razie powiadomię Kakashiego. Może on coś wie.

**********************

Ból z tyłu czaszki dał o Sobie znać. Otworzył powoli ociężałe oczy. Rozejrzał się dokładnie. Pokój wyglądał jak garderoba otoczona zasłonami.Wśród okolonej kotarami ciemności nie było nikogo oprócz niego.Gdzie się podziała ta dziewczyna? Tapeta była biała w srebrno-miedziane wzorki.Uzyskano w ten sposób osobliwy orientalny motyw.Podłogę wyłożono czarnym dywanem.
,,Nie wiedziałem nawet, że produkuje się dywany w takim kolorze,,.-pomyślał.
Sporą część pokoju zajmowało łoże z baldachimem. Przesłaniały je czarne, zwiewne firany.Czyniły łoże niewyraźnym, zamglonym jak element snu.
-Nie tak chciałby się obudzić facet...
-PRZEPRASZAMY!!!!!
-Hę?
Chłopak spojrzał zaskoczony na trzy stojące przed nim dziewczyny. Nie było z nim tej, którą widział wcześniej.
-Ki...kim Wy jesteście?
-My...nie jesteśmy nikim ważnym Sasuke-sama!!!
-hę?
-Przepraszamy za uwięzienie Cię....
-hę?
-Prosimy o wybaczenie Sasuke-sama...
-ZAMKNĄĆ SIĘ DO CHOLERY!!!
Zapadła martwa cisza.
-Kim WY u diabła jesteście!? Co to ma być!? Stoicie za Tymi wszystkimi morderstwami!?
-ym...a...-dziewczyny jąkały się. Ich wzrok przemieszczał się z jednej strony na drugą. Bały się. Nie. Były wręcz przerażone. W powietrzu czuć było napięcie.
-och...już ...już...
Odwróciłem się i ujrzałem stojącą za moimi plecami kobietę. Nie usłyszałem odgłosu jej kroków.
Trójka dziewczyn wzdrygnęła się. Pobladły i błyskawicznie odsunęły od Uchihy.Była wysoka, szczupła, ciemnoskóra o długich, hebanowych, sięgających do pasa włosów. Nosiła karmazynowe szorty z lycry, tak obcisłe, że nietrudno było zgadnąć, że nic pod nimi nie ma. Do tego jedwabny czerwony top na ramiączkach, zwiewny i luźny jak mgiełka.Wyglądała egzotycznie. Tak.To dobre określenie. Podpłynęła do chłopaka i uśmiechnęła się.
-To ma być groźba?-zapytał.

Przystanęła przed nim.
-Jeszcze nie.-w jej głosie pobrzmiewał lekki obcy akcent.Coś mroczniejszego w w tych syczących dźwiękach.
-To Ty stoisz za tymi morderstwami.
-Hm...kto wie... Życie jest zbyt krótkie aby roztrząsać przeszłość...
Musnęła go po policzku. Chłopak spojrzał na nią. Nie mógł się ruszać gdyż jego ręce jak i nogi przywiązane były do eleganckiego, starego krzesła (które swoją drogą musiało kosztować fortunę.)
-Hmmmm...jesteś przystojniejszy niż myślałam...jaka szkoda...
Nagle podeszła do nas dziewczyna. Ta sama która Sasuke spotkał jako pierwszą.
-Yasmeen-sama...pragnę Ci przekazać...że..
Chłopak odsunął się, a kobieta o hebanowych włosach nagle rzuciła się na niego, szybciej niż był w stanie zareagować. Nie zdążył nawet mrugnąć ani nabrać powietrza. Chwyciła ręką za jego włosy i pociągnęła włosy do tyłu. Koniuszkami palców pogładziła go po czaszce. Drugą ręką złapała go pod brodę. Jej silne palce wpiły się w skórę jak stalowe szczęki imadła.
-Hmmm...szkoda będzie takiej ślicznej buźki...
Odwróciła się nieznacznie w stronę dziewczyny, stając nie mal tyłem do chłopaka, ale w dalszym ciągu trzymając go za głowę.
-Mayayu-chan...nie przeszkadzaj mi bo wiesz jaka wtedy robię się zła...prawda?
Dziewczyna wzdrygnęła się. ścisnęła dłonie tak mocno, aż pobielały jej palce.
-Ale Pani....musi...
-ZAMKNIJ SIĘ!
Dziewczyna otworzyła szeroko oczy. Pod wpływem strachu upadła na ziemię.Jej twarz wydawał się biała jak papier. Przerażona zaczęła się oddalać.Powoli.Niepewnie. Tak, jakby od tego zależało jej życie.
Yasmeen odwróciła się do Sasuke plecami. Chłopak wcisnął w jej pierś kunai.
,,Nie zależnie od tego jaka jest szybka,jeśli tylko zechce,zrobię jej krzywdę''-pomyślał ściskając w dłoni broń.
Coś przemknęło przez jej oblicze. Wyraz zaskoczenia,a może także trwogi.Znieruchomiała.Jakby zamieniła się w słup soli. Chłopak nie był w stanie stwierdzić,czy oddycha.
-Zabierz ręce z mojej głowy. Tylko zrób to powoli. Potem połóż je na swojej głowie i złącz palce.
Jego głos wydawał się zduszony z uwagi na to ,że Yasmeen wciąż odchylała mu głowę.
Jej oczy wyraźnie się rozszerzyły.
-Zrób to suko albo przebije Cię na wylot i będziesz mogła pożegnać się ze swoim parszywym życiem.
Yasmeen zaczęła zdejmować ręce z głowy chłopaka.
-Powoli!
Wykonała polecenie.Stanęła przed nim, opierając złączone dłonie na czubku głowy. W jej ciemnych oczach malowało się rozbawienie.
Jej włosy opadły do przodu na jego dłonie. Były gładkie jak gęsty jedwab. Teraz widział tylko jej twarz, doskonałe czarne oczy. Znieruchomiała, nieomal dotykając wargami ust chłopaka. Miała ciepły oddech przesycony zapachem miętówek, ale pod nim kryło się coś starszego, plugawy fetor krwi.
-Jedzie Ci z ust starą krwią...-wyszeptał jej prosto w twarz.
-Wiem...-odparła równie cicho, nieomal muskając wargami jego usta.
Otworzyły się drzwi, nieomal przyszpilając ich do ściany. Yasmeen wyprostowała się ale nie oderwała od Uchihy dłoni. Oboje spojrzeli na drzwi. Jakaś kobieta o niemal idealnie różowych włosach rozejrzała się dziko po pokoju. Na nasz widok jej oczy rozszerzyły się.
-SASUKE!
Chłopak spojrzał na nią ściskając mocniej kunai'a do piersi Yasmeen.
-Sakura...
Haruno zrobiła kilka kroków do przodu. Za nią pojawił się Kakashi wraz z Naruto.
-W porządku.?-zapytała z troską w głosie.
-Tak...myślę, że znalazłem zabójczynie.
Kiwnął głową na kobietę o hebanowych włosach.Kakashi spojrzał na nią. Yasmeen uśmiechnęła się. Tak musiał uśmiechać się do Ewy wąż w raju, radośnie, a groźnie , z rozbawieniem.
-Ty...nie jesteś normalnym człowiekiem.
-Hymmmm...kto to wie?
Kakashi spojrzał na Sasuke, po czym zwrócił się do Sakury i Naruto.
-Bądźcie ostrożni. Nie tylko ona jest niebezpieczna. Myślę,że jest tu ktoś jeszcze. Nie. Nie mal jestem tego pewny.
uzumaki wraz z różowowłosą kiwnęli i przyjęli pozycje obronne. Sasuke nadal trzymając kunai'a przy piersi kobiety zrobił krok do tyłu.
I to był największy błąd.
Yasmeen odwróciła się gwałtownie i wrzasnęła na niego. Krzyk był gardłowy, nie artykułowany. Ładną twarz wykrzywił dziki, niemal zwierzęcy grymas. Nigdy dotąd Sasuke nie widział tak gwałtownego wybuchu wściekłości. To było przerażające.
W sekundę po tym dopadła go. Uderzała na odlew, w twarz. Chłopak zablokował jej ciosy przedramieniem. Była jednak szybka. Przejechała mu po twarzy długimi paznokciami. Zabolało.
-Sasuke...-krzyknęła Haruno lecz nie miała czasu mu pomoc. Z jej lewej strony skoczyły na nią dwie służki. Jedna rzuciła się jej do ręki. Ugryzła ją. Haruno walnęła ją prawą pięścią, najmocniej jak umiała. Rywalka przestała się wgryzać i zgięła się wpół,przyciskając dłonie do ciała. Zabrakło jej tchu. Doskonale.
Druga ze służek została znokautowana przez Naruto. Przyskoczył do niej i zamaszystym kopnięciem zwalił ją z nóg.
Ale to nie był koniec ich problemów.
Dwie kolejne rzuciły się na nich. Na ich twarzach było widać rosnącą z każdą sekundą wściekłość.
-Cholera...-syknęła Sakura szykując się do kontrataku.
W tym samym momencie Sasuke odskoczył od swojej rywalki i dotknął swojego lewego policzka, na koniuszkach palców ujrzał krew.
,,Świetnie...,,-pomyślał uważnie obserwując Yasmeen.
-Gdybyś się tak nie opierał to wszystko potoczyłoby się inaczej...-syknęła, świdrując go wzrokiem.
-Widzisz...nie jestem zbyt chętny do tego aby oddawać takim jak Ty swoją krew.
Chłopak mówiąc, zaczął zachodzić ją z boku, lecz ona nie dawał się podejść. Bacznie obserwowała go aby w odpowiednim momencie, zaatakować.
-Jedno mnie ciekawi...-zapytał.-Po co Ci krew? Widzieliśmy trupy. Były z niej odsączone.
Yasmeen zwilżyła wargi językiem, błysnęła białymi zębami i ponownie powiodła językiem po wargach.Chłopak zmarszczył brwi i spojrzał na nią.
-Co ty chcesz osiągnąć...pijąc ją?
-Ach....nie zaśmiecaj swej ślicznej główki takimi drobnostkami. Wiedz...że twa krew jest cenna. Jedna z ostatnich...Tak. Twoja krew. Taka rzadka. Taka piękna. Chce jej. Pragnę jej. DAJ MI JĄ!
Dziewczyna wybuchnęła śmiechem, dzikim i niepokojąco oscylującym na granicy histerii.Ponownie rzuciła się na niego. Twarz miała przepełnioną gniewem,dziką, szaloną furią. Na domiar złego była szybka. Bardzo szybka.
Chłopak wprawnym ruchem złapał za miecz który czuwał przy jego boku. Wysunął go i przeciął sylwetkę przed Sobą. Znikła. Tym co przeciął było złudzenie. Dzięki swej szybkości wydawało się że Yasmeen jest w kilka miejscach na raz.
-Za późno...-pomyślał, odwracając się. Tak. Kobieta stała za nim.
Odwrócił się lecz nie na tyle szybko aby uniknąć ciosu. Przejechała paznokciami po jego prawym ramieniu., tak głęboko, że poczuł je nawet na kościach. Upadł na ziemie. Jego miecz upadł wraz z nim. Odbił się od ziemi i odsunął kawałek od niego.
-Jesteś mój...-syknęła i rzuciła się po raz trzeci. Tym razem na całkowicie bezbronnego. Chłopak w akcie desperacji wyciągnął ręce i próbował zablokować ją przedramieniem.
Nagle coś przemknęło mu przed oczami. Coś małego, ciemnego i bardzo szybkiego. Yasmeen także się tego nie spodziewała. Na jej twarzy pojawiły się głębokie rany od kocich pazurów.
-Cholera...-odskoczyła krok do tyłu dotykając swojej zakrwawionej twarzy. Nie widziała na lewe oko.Obróciła się i złapała kota w locie.
-Ty cholerny futrzaku...
Ścisnęła go tak mocno, że zwierze wydusiło z Siebie tylko głuchy pisk. Złapała go w drugą rękę i z impetem rzuciła na najbliższą ścianę. Kot odbił się od niej i upadł bezwładny na czarny dywan. Jego powierzchnia po chwili zrobiła się mokra.
Sasuke wstał i spojrzał na leżące na ziemi zwierze. Leżało bezruchu na podłodze. Nawet nie widział czy oddycha.
Yasmeen uśmiechnęła się i spojrzała na chłopaka. Nie miała dość. Pragnęła jego krwi tak bardzo, że nie liczyła się z tym co może jej się stać.
Chłopak wyprostował się i podniósł miecz. Po jego prawym ramieniu zaczęła spływać krew skapując na podłogę. Na czarnym dywanie nie było jej wcale widać.
-Czuje ją...ach...tak pięknie pachnie...ach...
Yasmeen szeptała coś pod nosem zlizując krew spomiędzy palców. I to był jej błąd.Nie spodziewała się, że chłopak zaatakuje ją tak szybko. Do tej pory to on czekał na jej ataki, lecz tym razem, chłopak nie miał zamiaru czekać.
Srebrny miecz przeciął jej skórę na nadgarstkach. Kobieta odskoczyła lecz nie na tyle aby uniknąć kolejnego ciecia. Tym razem cięcie było o wiele bardziej głębokie i bolesne.Miecz zagłębił się w jej brzuchu i przeciął jej aż po same piersi. Yasmeen wydobyła z Siebie żałosny pisk i upadła na ziemie,krzycząc jakieś niezrozumiałe słowa.
Lecz chłopak nie zwracał na nią uwagi. Rzucił się w stronę leżącego na ziemi kota.Ukląkł przed nim i delikatnie podniósł. Po jego dłoniach powoli spłynęła strużka krwi. Milczał. W jego oczach widać było strach. Przerażenie. W tej chwili w jego głowie była pusta.
,,Co robić?,,-myślał a jego ciało mimowolnie zaczęło się trząść.
Nie usłyszał jak pojawiła się za nim Sakura.
-Sasuke...już po walce...już...-dotknęła jego ramienia lecz chłopak odskoczył i spojrzał na nią błagalnie.
-Uratuj Ją...
-Sa...sasuke..
-Błagam...uratuj ją...
Nie zauważył, jak po jego policzkach zaczęły lecieć łzy. ..

6 komentarze:

  1. Jezu...znów ryczałam . xD
    Z niecierpliwością czekam na następną notke . ;3

    Shayia

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Nie wiem jak to opisać. To było niesamowite!! Spodziewałam się, że Hinata bedzię próbowała go bronic, ale nie myslałam, ze sasuke tak zareaguje!! GENIALNE!!!!
    Chyba przeczytam ten moment jeszcze raz!

    Czekam z niecierpliwością na następną notke!!

    Hinacia

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Sasek, wreszcie nie kryje się ze swoimi uczuciami. Teraz to jedynie czekać, aż Hinata powróci do dawnej postaci i będzie Happy End(mam nadzieje, że to jeszcze się nie stanie w najbliższych nociach :p)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Dlaczego zrobiłaś z Hinaty kota ? A tak po za tym to notka świetne : )

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Świetne! Też ryczałam xD Czekam na anstępną notkę=)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. @sana13, jakbyś czytała dokłanie poprzednie notki, to wiedziałabyś! :P
    Naprawdę spodobało mi się to opowiadanie. Trochę za mało brutalności, jak dla mnie, ale ja jestem psycholem. >:D
    Na 10 dałabym 8 ^^
    Ogniowłosa

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Witaj...;) Pozostawiając komentarzyk masz u mnie wielkiego buziaka...:*:*:*:*:* hehe....;]